Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
OPERACJA "UFO - TOP SECRET"
WC - William Coleman
GW - George Weinbrenner
RE - Robert Emenegger
AS - Allan Sandler
PB - Paul Bennewitz
WM - William Moore
RD - Richard Doty
RC - Robert Collins
LMH - Linda Moulton Howe
TG - Timothy Good
TC - Tim Cooper
JL - John Lear
MWC - Milton William Cooper
BL - Bob Lazar
LG - Lee Graham
BH - Barry Hennessey
"Lądowanie UFO w Holloman" - rok 1972
W roku 1972 pułkownik William Coleman (były rzecznik programu badań UFO USAF (Siły Powietrzne) Blue Book, w latach 1971-74 szef komórki informacyjnej USAF - Air Force Public Relations Office) wraz z byłym dowódcą ATIC (Air Technical Intelligence Center) pułkownikiem George'm Weinbrenner'em złożył producentom Robert'owi Emenegger i Allan'owi Sandler ofertę przekazania dla potrzeb filmu dokumentalnego dowodów na istnienie UFO. Dokument miał mieć charakter produkcji specjalnej a producenci zostali poproszeni o przyłączenie się do przedsięwzięcia. Obiecany "dowód" miał być filmem ukazującym spotkanie pasażerów UFO i osób oficjalnych w bazie lotnictwa w Holloman w Nowym Meksyku. Paul Shartle, który widział film w bazie Norton opisywał go (w programie "UFO Cover-up?...Live! " z 1988 r.) w następujący sposób: "Widziałem film ukazujący trzy statki w kształcie dysków. Jeden z dysków wylądował a dwa pozostałe odleciały. Rozsuwane drzwi otworzyły się i wyszło trzech obcych. Byli ludzkiej wielkości. Mieli szary kolor skóry i wyraźne nosy. Nosili obcisłe kombinezony, w rękach trzymali translatory. Dowódca bazy Holloman i inni oficerowie lotnictwa wyszli im naprzeciw."
Kiedy producenci dowiedzieli się, że film dokumentalny jest tajnym rządowym projektem i dotyczy UFO, byli zaskoczeni, ponieważ sądzili, że kwestia UFO została zamknięta w 1969 r. Płk. WC. powiedział, że jego szefom w Defense Public Affairs Department i innym urzędnikom departamentu obrony złożyli ofertę dwaj ludzie w Pentagonie pod koniec 1972 r. Rząd był gotów, by wyjawić wszystkie fakty o obcej obecności na Ziemi. Dowody miały zawierać:
- zdjęcia i filmy UFO
- obrazy szaroskórych obcych istot
- 16-milimetrowy film ukazujący obcego w towarzystwie oficera lotnictwa (obcy miał przeżyć katastrofę w 1949 r. i był przetrzymywany do śmierci w 1952 r. w Los Alamos)
- 800 stóp filmu ukazującego spotkanie trzech obcych z pracownikami bazy Holloman, do jakiego miało dojść w maju 1971 r.
- notatka służbowa opisująca kontakt pomiędzy sześcioma oficerami CIA (jednym z nich był Arthur Lundahl, dyrektor tajnego laboratorium fotograficznego) a obcym nazywającym się AFFA
- zdjęcia UFO dokonane przez astronautów, których istnienia zaprzeczała NASA
RE. i AS. zostali zaproszeni w maju 1973 r. do bazy lotnictwa Norton, gdzie spotkali się z szefem lokalnego AFOSI pułkownikiem Lane'm (Air Force Office of Special Investigations) i Paul'em Shartle szefem programu audiowizualnego bazy Norton. Coleman wyjaśnił producentom, że film będzie sponsorowany przez Departament Obrony w celu odwrócenia opinii publicznej od wojny wietnamskiej. Jednak do prezentacji filmu z Holloman nie doszło, rzekomo z powodu skandalu Watergate.
Emenegger udał się do bazy Wright-Patterson do pułkownika Weinbrennera, ale ten ciągle zmieniał temat rozmowy. Sugerował, że "oni" chcą, by o tym filmie wszyscy wiedzieli, ale by żadna osoba wtajemniczona jego istnienia nie potwierdziła.
W 1988 r. w programie "UFO Cover-up?...Live! ", w którym brali udział Shartle i Emenegger pokazano rzekomo 12 sekund autentycznego filmu z lądowania w Holloman.
W 2002 r. William Coleman udzielił zadziwiającej wypowiedzi dla dziennikarzy o wydarzeniach sprzed 30 lat: "Cała moja wiedza na ten temat jest taka, że nie upowszechnilibyśmy filmu, ponieważ na kamerach (które filmowały zdarzenie) były specjalne obiektywy i nie chcieliśmy, by nasze technologiczne możliwości stały się znane." Taką w każdym razie wersję przekazali jego zwierzchnicy, powodem nie upowszechnienia nie jest to sfilmowane "coś", lecz obiektywy kamer. Pułkownik najprawdopodobniej nie widział filmu.
Jedyną konkretną pozostałością po obietnicach był dokument, nazwany "CIA memo" (notatka), lub "Friend memo". Podobny, lub ten sam dokument widział J. Allen Hynek, wtedy doradca "Blue Book", który otrzymał kopię dokumentu w 1959 r. kiedy odwiedził ATIC. Hynek zrobił 11-stronicową ręczną kopię dokumentu, który był w posiadaniu szefa Projektu majora Roberta Frienda. Notatka była podstawą listu, jaki major Friend wysłał do swego szefa National Air Intelligence Center Commander generała majora Charlesa B. Doughera. Friend sugerował, że opisanym zdarzeniem powinna się zająć USAF, Dougher odpowiedział, że zajmuje się tym już CIA. Notatka została napisana w lipcu 1959 r., opisywała pomyślną próbę komunikacji z obcymi dokonaną przez sześciu członków CIA wraz z dwoma członkami Wywiadu Marynarki. Kontakt "channelingowy" miał miejsce w National Photographic Interpretation Center (NPIC) w Waszyngtonie - laboratorium analizującym tajne zdjęcia robione przez samoloty U-2. Otrzymaną notatkę Emenegger przedrukował w swej książce z 1974 r. pt. "UFOs, Past Present, and Future". Zgodnie ze śledztwem pewnego ufologa z lat 90-tych notatka była autentyczna, lecz oficer będący "medium" najwyraźniej cierpiał na zaburzenia psychiczne.
Jaki cel miały wydarzenia z lat 1972/73? Amerykańska armia prowadziła przez 20 lat, od 1949 do 1969 r. program oficjalnych badań UFO pod nazwą "Blue Book". Zauważono, że podobne działania prowadziła w tym samym czasie Kanada. W obu krajach oficjalne dochodzenie zakończyło się mniej więcej w tym samym czasie (1969 r.) konkluzją, iż przedmiot badań nie stanowi zagrożenia i nie jest niczym konkretnym, co można by dalej badać. Przez trzy lata nic się nie działo, wydawało się, że rząd i armia USA zaprzestały jakiejkolwiek aktywności związanej z UFO. W Kanadzie także nie ma od tej pory żadnych dowodów zainteresowania rządu problemem UFO. Jednak w USA stało się inaczej, rząd z niewyjaśnionych powodów w 1972 r. nie tylko zaangażował się ponownie, ale dokonał tego w stylu "skok w głębinę". Poczęto ujawniać tak dramatyczne opowieści o UFO, że zdominowały one ufologię na 30 lat. Działania takie są unikalne w skali świata. Gra podjęta w 1972 r. kontynuowana była przez kilkadziesiąt następnych lat, ujawniane były kolejne rewelacje. Sugeruje to istnienie jakiegoś zespołu ludzi odpowiedzialnych za te działania. Ilość skomplikowanej dokumentacji jaka została przez ten czas ujawniona (Bob Wood szacował w roku 2000, że dokumentacja, którą otrzymał z sześciu różnych źródeł w sumie liczy 3700 stron) też dowodzi ciężkiej pracy jakiegoś zespołu. Zdarzenie "1972-73 Emenegger/Sandler" jest jednym z kluczowych w dziejach ufologii. Dlaczego amerykański rząd nie wybrał milczenia w sprawach UFO, tak jak zrobiła to Kanada, W. Brytania i inne kraje? Po co informowano o całym "kompleksie opowieści o UFO" w 1972 r. kiedy jeszcze nie istniała żadna presja publiczna w tej kwestii, nie wiedziano o katastrofie w Roswell, o grupie MJ-12, o kontaktach rząd-obcy? Dlaczego wybrano właśnie rok 1972 r. kiedy nic właściwie nic w sprawie UFO się nie wydarzyło? Dlaczego wyraźnie przyznano, że rząd posiada tajemnice i do tej pory kłamał? Dlaczego chciano, by opinia publiczna (a może ufologowie?) poznali takie fakty jak to, że
- katastrofy UFO wydarzyły się naprawdę
- reprezentanci rządu kontaktowali się z obcymi, używając "chanellingu"
- obcy twierdzą, że stworzyli Jezusa
- rząd przetrzymywał żywego obcego w Nowym Meksyku?
Liczne przecieki takich historii sugerują silne pragnienie, by zostały one usłyszane i zaakceptowane przez liczne publiczne audytorium.
Różne relacje być może świadczą, że Siły Powietrzne rzeczywiście wyprodukowały jakieś filmy nt. UFO. Kilku drugorzędnych badaczy UFO twierdziło w latach 80-tych, że oglądało film z lądowania w Holloman, a nawet jakiś film ukazujący obdukcję obcego (oglądany w 1972 r., jak twierdził świadek, podobny, ale nie ten sam co ujawniony w latach 90-tych). Pojawiły się plotki co do udziału koncernu Disneya w tym przedsięwzięciu.
Przypadek Paula Bennewitza - wczesne lata 80-te
PB. był fizykiem, wynalazcą i badaczem APRO (organizacja ufologiczna). Był też właścicielem firmy Thunder Scientific Laboratories dostarczającej sprzęt laboratoriom rządowym zlokalizowanym na terenie bazy lotnictwa Kirtland. Pod koniec lat 70-tych w swoim domu na przedmieściu Albuquerque obserwował wraz z innymi osobami dziwne nocne światła nad Manzano Test Range (Teren Doświadczalny) i obszarem testowo-doświadczalnym Coyote Canyon. Światła ukazywały się prawie każdego wieczora i zmierzały nad teren bazy Kirtland obejmujący laboratoria Sandia National i Phillips, gdzie prowadzono nieokreślone tajne badania.
PB. zajmował się także przypadkami okaleczeń bydła na zachodzie USA. W tym celu spotkał się z pewną kobietą - młodą matką, która opowiedziała mu o swoim uprowadzeniu przez UFO w maju 1980 r. Z pomocą dr. Leo Sprinkle, który zahipnotyzował ją i jej 6-letniego syna PB. dowiedział się o tym, że w czasie uprowadzenia widzieli oni okaleczenie cielaka, któremu usunięto genitalia. Kobieta była przekonana, że uprowadzono ją do podziemnego obszaru, który był na terenie Nowego Meksyku. Widziała tam zbiorniki z wodą, w których znajdowały się organy zwierząt a także ludzi, a następnie wszczepiono jej urządzenia, dzięki którym, jak się obawiała, jej zachowanie było kontrolowane przez obcych.
PB. filmował obserwowane przez siebie światła, aż nakręcił 2600 stóp taśmy. Dzięki aparaturze własnej konstrukcji zarejestrował transmisje sygnałów o niskich częstotliwościach, które jak wierzył pochodziły z obcego statku. Przekonany był, że odkrył metodę kontrolowania uprowadzonych ludzi przez obcych za pomocą sygnałów elektromagnetycznych. PB. próbował rozszyfrować te sygnały i sądził, że odniósł sukces. Doszedł do ostatecznej konkluzji, że obcy nie tylko latają nad terenem bazy Kirtland, lecz także umieszczają w niej osoby wcześniej uprowadzone, którym wszczepiono urządzenia kontrolne. Bennewitz twierdził, że przechwycił drogą nasłuchu elektronicznego sygnały aktywujące takie urządzenia oraz porozumiewał się obcymi znajdującymi się w ich własnym pojeździe. Kiedy alarmował APRO, jej pracownicy ocenili go jako osobę wprowadzoną w błąd.
William Moore zainteresował się problemem UFO już jako nastolatek po lekturze książki Franka Scully o katastrofie w Aztec. W czasie studiów w college'u wstąpił do organizacji ufologicznej NICAP i pozostawał jej członkiem po rozpoczęciu pracy w szkole w Nowym Jorku. W późnych latach 70-tych wraz z Charles'em Berlitz'em napisał książkę "Eksperyment Filadelfijski". Książka stała się bestsellerem w roku 1979 i od tego momentu Moore postanowił porzucić nauczanie i poświęcić się pisarstwu nt. UFO. W Arizonie dołączył do organizacji APRO i stał się jednym z jej dyrektorów. Na podstawie własnych badań napisał, znów z Berlitzem książkę "Wydarzenie w Roswell". Pomagał mu w badaniach znany ufolog Stanton Friedman. Książka została opublikowana w 1980 r. i osiągnęła status bestsellera.
Pierwszy raz, kiedy wzmiankowana jest osoba Richarda Doty'ego (starszego sierżanta AFOSI - Air Force Office of Special Investigations - agencji podejmującej śledztwa kryminalne, ale także operacje kontrwywiadowcze) to lato 1980 r., kiedy odebrał od Craiga Weitzela raport ws. obserwacji UFO blisko Kirtland. Była to obserwacja odległego obiektu. Krótko po obserwacji Weitzela do bazy Kirtland zgłosił się Paul Bennewitz ze swymi rewelacjami. Doty został wyznaczony do zbadania tej sprawy. W tej właśnie chwili zapętliły się losy trzech ludzi - Paula Bennewitza, Richarda Doty'ego i Williama Moore. APRO otrzymało anonimowy list, który upiększył raport Craiga Weitzela, przekształcając go z dalekiej obserwacji w bliskie spotkanie zawierające lądowanie UFO i opis pasażerów pojazdu (podejrzewa się RD. o to fałszerstwo). Miało to być "przynętą" dla kogoś z wewnątrz organizacji APRO, którego można by było skłonić do współpracy z AFOSI w celu obserwacji PB., podjął ją właśnie WM. będący w 1980 r. "director of Special Investigations" w APRO ( i dodatkowo uznawany był, po napisaniu książki o Roswell za wybitny autorytet ufologiczny). W tym samym czasie po sukcesie książki "Wydarzenie w Roswell" WM. wystąpił w kilku radiowych programach nt. Roswell i UFO. Gdy promował swą książkę w Albuquerque zgłosiła się do niego telefonicznie osoba, przedstawiająca się jako pracownik bazy wojskowej Kirtland. W miejscowej restauracji WM. spotkał się z tym człowiekiem później określanym jako "Falcon" (Sokół). Twierdził on, że ma bezpośredni kontakt z rządowym programem dotyczącym UFO i reprezentuje grupę 10 ludzi powiązanych z kręgami wojskowego wywiadu (DIA) sprzeciwiającą się zatajaniu prawdy o UFO. Zaproponował on Moore'owi umowę - "Falcon" i jego grupa pomogą mu dotrzeć do prawdy o kontaktach rządu z obcymi, w zamian Moore będzie śledzić poczynania PB. i przekazywać mu dezinformację. W czasie tego procederu, na który WM. zgodził się, agentem, który wydawał mu polecenia nie był już "Falcon", lecz Richard Doty. Aby chronić prawdziwego "Falcona" WM. nazwał Doty'ego tym pseudonimem i on sam często się nim posługiwał (np. w programie TV z 1988 r.). Należy zaznaczyć, że twierdzenia o owym "Falconie" z DIA opierały się tylko na relacjach WM., które zostały przez wielu ufologów odrzucone. Przypuszcza się, że jedynym "Falconem" był RD.
24 października 1980 r. PB. oficjalnie złożył informację o swych rewelacjach agentowi specjalnemu AFOSI w bazie Kirtland Richard'owi Doty'emu. PB. został skierowany do Doty'ego przez majora Ernesta Edwardsa, szefa ochrony bazy Kirtland. Spotkanie PB. z agentem Doty'm i Jerrym Millerem, doradcą naukowym bazy zostało poświadczone oficjalnym dokumentem, ujawnionym później na mocy Ustawy o Wolności Informacji. Miller był w przeszłości badaczem Projektu Blue Book wyznaczonym dla bazy Wright-Patterson (Wydział Obcych Technologii). PB. przedstawił im kilka taśm, na których nagrane były sygnały o niskich częstotliwościach elektromagnetycznych emitowane z Coyote Canyon. Dysponował także fotografiami obiektów latających w przestrzeni nad Albuquerque. Pokazywał też wyposażenie elektroniczne służące do rejestracji sygnałów. PB. twierdził, że owe obiekty emitowały zarejestrowane przez niego sygnały. Miller uznał po analizie, że rzeczywiście PB. zarejestrował na filmie jakieś niezidentyfikowane obiekty powietrzne, lecz nie mógł stwierdzić, czy stanowią one zagrożenie dla baz wojskowych. Sygnały na taśmie uznał za nieprzekonujące i mogące powstać z kilku konwencjonalnych źródeł.
Na 10 listopada 1980 r. PB. dostał zaproszenie do bazy w celu prezentacji dowodów małej grupie naukowców i oficerów. Tydzień później Doty poinformował PB. o tym, że AFOSI zdecydowało o zaprzestaniu dalszego zajmowania się tą sprawą. Później z Doty'm rozmawiał senator stanu Nowy Meksyk Harrison Schmitt, który chciał dowiedzieć się co AFOSI zamierza zrobić z zarzutami PB. Kiedy senator został poinformowany o niepodejmowaniu śledztwa spotkał się z brygadierem Williamem Brooksher z ochrony bazy. Także w 1980 r. o sprawie rozmawiał z Doty'm i PB. inny senator z Nowego Meksyku Pete Domenici.
W lutym 1981 r. RD. pokazał WM. poufną notatkę mówiącą o tajnych dochodzeniach rządu USA w sprawie UFO - programie Aquarius (Wodnik) i czymś nazwanym MJ-12. To była pierwsza wzmianka o tych dwóch terminach, lecz dokument nie zawierał szczegółów. Pismo wysłano 17 listopada 1980 r. z kwatery głównej AFOSI w bazie Bolling w Waszyngtonie do AFOSI District 17 w Kirtland. Dotyczyło analizy negatywów filmu UFO z poprzedniego miesiąca i zawierało zdanie - "Przypadek Paula Bennewitza będzie nadal monitorowany przez NASA". Późniejsze analizy kopii dokumentu rozpowszechnianego wśród ufologów wykazała, że opierał się on na prawdziwej korespondencji AFOSI i fałszywych dodatkach (zamiast oryginalnego NSA - NASA). Moore dostarczył go PB. na żądanie Doty'ego. Na wiosnę 1982 r. Moore rozpoczął współpracę z telewizją KPIX w San Francisco i przekazał kopie dokumentu. Telewizja zwróciła się do sił powietrznych o weryfikację. AFOSI potwierdziła fałszerstwo dokumentów. Moore przyznał, iż są to tylko kopie z oryginałów, które posiada. Znacznie później rozgorzała dyskusja, kto sfałszował dokument - WM. czy RD.
Kiedy Moore, na polecenie APRO spotkał się z PB. (w 1982 r.) ten poinformował go, że z obcych transmisji, które zarejestrował (używał specjalnego programu komputerowego do ich rozszyfrowania) wynikało, że Ziemię najechały dwa typy obcych. Byli to pokojowo nastawieni "blondyni-Nordycy" i wrodzy "szarzy". "Szarzy" odpowiedzialni byli za okaleczenia bydła i uprowadzenia ludzi, zawarli traktat z rządem USA, dzięki czemu mogli zbudować podziemną bazę niedaleko Dulce w Nowym Meksyku. Istniały także bazy obcych na Księżycu, a celem obcych było stworzenie hybryd z ludzi i obcych. WM. po obejrzeniu taśm filmowych PB. uznał, że przedstawiają one helikoptery, albo jakiś rodzaj doświadczalnego statku.
W 1983 r. WM. zrozumiał, iż przeciwko PB. prowadzą operację oficerowie kontrwywiadu różnych agencji. Celem operacji było, jak mu się wydawało, odciągnięcie uwagi PB. od faktycznych obserwacji w rejonie Kirtland. W tym celu przedstawiając się PB. jako "źródła rządowe" skłonne wyjawić prawdę o UFO karmili go dezinformacją, która miała wzmagać jego paranoiczną interpretację tego co słyszał i widział. Przekonano go, że rząd USA i wrodzy ludziom obcy zawarli przymierze w celu kontrolowania planety; obcy zabijają i okaleczają nie tylko bydło, ale i ludzi, których organów potrzebują dla przedłużenie swojego życia. W podziemnych bazach w Nevadzie i Nowym Meksyku naukowcy-ludzie i obcy prowadzą koszmarne eksperymenty obejmujące tworzenie androidów z ludzkich i zwierzęcych części ciał. Obcy uprowadzają 1 na 40 Amerykanów i wszczepiają im implanty, urządzenia kontrolujące ich zachowania. PB. uwierzył w to wszystko i próbował alarmować różne wybitne osobistości. Obserwacja statków powietrznych wokół Kirtland stała się w takiej sytuacji dla PB. czymś zupełnie drugorzędnym. Rolą WM. było śledzenie skuteczności dezinformacji w poczynaniach PB., ale także dostarczanie mu sfałszowanych dokumentów np. o Projekcie Aquarius. Cel tego nękania nie został nigdy WM. przez agentów wyjaśniony. Czy PB. został po prostu na chybił trafił wybrany, by zostać niefortunnym celem "treningu" kontrwywiadowczego? Czy też celem agencji rządowych była dyskredytacja jego dowodów, które zarejestrowały jakieś sekrety wojskowe?
Według ufologa Jima McCampbella, który przeprowadził wywiad z PB. w 1984 r. sądził on, że obcy pochodzą z podwójnego systemu słonecznego Zeta Reticuli zlokalizowanego w odległości 32 lat świetlnych od Słońca. Obcy pobierają od zwierząt DNA i tworzą humanoidy. Niektóre z tych stworzeń są podobne do zwierząt, niektóre podobne do ludzi, niektórzy są niskimi istotami z wielkimi głowami. Po śmierci sztucznej istoty jej ciało z powrotem trafia do "zbiorników z organami", a ich części są odzyskiwane. Do uprowadzeń ludzi przez UFO obcy wykorzystują ludzki personel naukowo-wojskowy. Implanty służą do kontrolowania zachowania uprowadzonych, od których pobiera się: od kobiet - komórki jajowe, od mężczyzn - spermę. Obcy mają przyspieszony metabolizm, a wydzielanie fizjologiczne odbywa się przez skórę. Już w 1984 r. PB wiedział o konflikcie obcych i ludzi w bazie Dulce i śmierci żołnierzy i naukowców. Kilka razy w czasie wywiadu stwierdził, że w pozyskaniu informacji pomagali mu agenci AFOSI. Kilka razy latał helikopterem z personelem wojskowym nad bazami w Kirtland i Dulce. Uzyskał dostęp do sieci komputerowej obcych (?). Pokazywano mu zdjęcia hybryd tworzonych przez obcych. W tych "oficjalnych" działaniach wspomagali PB. major Ernest Edwards z "Central Security Control at the Manzano Weapons Storage Area" i płk. Carpenter.
Pod koniec akcji dezinformacyjnej PB. wierzył, że trwa wojna między "dobrymi" i "złymi" obcymi, zwolna stawał się coraz bardziej paranoidalny, twierdził, że zwycięscy źli obcy przechodzą przez ściany jego domu i wstrzykują mu jakieś chemikalia. Trzymał pistolety i noże w całym domu. Gdy znajdował się już w stanie psychozy, agenci AFOSI włamali się (o czym wiedział WM.) do jego domu i przestawili mu meble (!). Ten wydawałoby się mało znaczący incydent jeszcze bardziej wzmocnił obsesję PB. W 1985 r. został hospitalizowany, poddany terapii elektrowstrząsowej, Obecnie odmawia jakichkolwiek komentarzy nt. UFO. Żyje jak odludek. Rodzina skutecznie izoluje go od natrętnych ufologów. Być może nadal wierzy on w swoje dziwaczne teorie. Jeszcze przed hospitalizacją PB. opowiedział swą historię "konspiracyjną" John'owi Lear, który użył jej w swej książce "Dark Side Hypothesis".
Istnieją przypuszczenia, że sygnały na taśmach PB. były zapisem zakodowanych informacji tajnego systemu komunikacji w Kirtland. Zadaniem sierżanta Doty'ego było, jak wyznał pismu "Saucer Smear" skierowanie uwagi PB. na ich "kosmiczne" pochodzenie. Doty twierdzi, że po latach przyznał się PB. do oszustwa, ale nie wywołało to żadnego wrażenia. Inne badania sugerują, że sygnały te pochodziły z urządzenia mającego za zadanie symulację emisji impulsów elektromagnetycznych EM, które powstają w czasie wybuchu nuklearnego. W Kirtland rzekomo miano prowadzić badania nad podatnością samolotów na impulsy EM.
Relacja w piśmie "The Excluded Middle" wskazuje, że akcją przeciwko PB. kierowali od 1978 r. płk. Barry Hennessey i jego asystent Richard Weaver z AFOSI. Akcja dyskredytowania i wpędzania w paranoję miała za zadanie odciągnięcie PB. od tajnych badań w Kirtland, które nie miały nic wspólnego z UFO.
Projekt Aquarius - briefing dla prezydenta Cartera - rok 1983
WM. zaaranżował spotkanie Doty'ego z Ron'em Lakis'em z telewizji KPIX i Peter'em Gersten'em, prawnikiem specjalizującym się w wydobywaniu dokumentów na podstawie ustawy FOIA. Spotkanie odbyło się w styczniu 1983 r. w bazie Kirtland. Doty mówił o swoim kilkuletnim dochodzeniu ws. UFO dla AFOSI i wglądzie w najtajniejsze dokumenty o UFO. "Projekt Aquarius" miał dotyczyć kontaktów z obcymi, pochodzącymi z układu słonecznego odległego o 50 lat świetlnych. Mówił też o tajnych traktatach z obcymi, trzech katastrofach UFO, które zostały odzyskane i że ciała kosmitów są w posiadaniu rządu. Traktat umożliwia obcym okaleczanie zwierząt, a w zamian rząd USA ma dostęp do obcej technologii. Mówił także o praktykowaniu dezinformacji przez rząd (poprzez kulturę masową), mającej na celu uwarunkowanie społeczeństwa i powszechną akceptację obcych. Służyć mają temu filmy "ET" i "Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia", który pokazuje autentyczne lądowanie obcych w Holloman w 1966 r. (?) Wewnątrz organizacji ufologicznych funkcjonują rządowe "krety" zbierające informacje i siejące dezinformację.
W styczniu 1982 r. Moore spotkał Roberta Pratta, byłego reportera magazynu "National Enquirer" i powiedział mu o swym kontakcie z Doty'm. Obaj napisali zbeletryzowaną wersję opowieści pt. "The Aquarius Document", która nigdy nie został opublikowana. W wersji Roberta Pratta książka, którą mieli z WM. zacząć pisać w styczniu 1982 r. opierać się miała na "Projekcie Aquarius, MJ-12 i wielu innych rzeczach". Roboczy tytuł miał brzmieć "MAJIK - 12". Wiele technicznych szczegółów 250 stronicowego rękopisu zostało dostarczonych przez RD. Początkowo miała to być książka "non-fiction", ale po wspólnych rozmowach, w których doszli do wniosku, że nie będą w stanie udowodnić wszystkich rewelacji postanowili napisać powieść. WM. naciskał na tytuł "Project Aquarius". Rękopis został oddany do oceny osoby trzeciej, najpewniej RD. i powrócił z wieloma interesującymi technicznymi uwagami. Książka była gotowa w 1983 r. W lipcu 1983 r. WM. powiedział Pratt'owi, że nikt nie był zainteresowany wydaniem książki.
W marcu 1983 r. WM. (wg. jego relacji) otrzymał telefoniczną informację o możliwości przekazania mu tajnych informacji. W tym celu musiał lecieć samolotem do kilku portów lotniczych po kolei i w końcu spotkał się z nieznaną osobą w motelu pod Nowym Jorkiem. Otrzymał kopertę z 11 stronami dokumentów. Osobnik dał WM. 19 minut na skopiowanie dokumentów, oryginały zabrał ze sobą. Dokument nosił oznaczenie TOP SECRET/ORCON (stosowane tylko w czasie prezydentury Cartera), nazwę Executive Briefing, Subject: Project Aquarius z datą 14 czerwca 1977 r. Dokument zawierał szczegóły przejęcia rozbitego UFO i żywych obcych w 1949 r., także odzyskania całkowicie sprawnego UFO w Utah w 1958 r. Szczegóły obejmowały informację o kilku programach związanych z obcymi i UFO.
- BANDO - medyczne badania ciał obcych z katastrof i żywego obcego uratowanego z katastrofy UFO w Nowym Meksyku w 1949 r.
- SIGMA - nawiązanie komunikacji z obcymi, dzięki czemu możliwy był kontakt w bazie Holloman w 1964 r.
- SNOWBIRD - testowanie i loty na odzyskanym z katastrofy pojeździe obcych, program kontynuowany w Nevadzie
- POUNCE - wykorzystanie informacji na temat żeglugi kosmicznej
( Występuje podobieństwo do dokumentu zaprezentowanego LMH., jednak istnieją też wyraźne różnice. Najwyraźniej istniały co najmniej dwie wersje dokumentów briefing dla prezydenta Cartera. Wersja "Aquariusa" sprezentowana LMH. zawierała relacje o manipulacjach genetycznych i Jezusie, jako tworze obcych. W wersji briefingu pokazanej WM. brak tych dziwactw. )
W kwietniu 1983 r. WM. zwierzył się swojemu bliskiemu przyjacielowi i ufologowi Brad'owi Sparks'owi, że widział fabrykowanie i rozpowszechnienie jakichś ściśle tajnych dokumentów. Moore twierdził, że celem upowszechnienia fałszywych dokumentów było zachęcenie byłych oficerów wywiadu i wojska do złamania przysięgi dotyczącej utajnienia spraw UFO. Kiedy oburzony Sparks opowiedział o tym współpracownikowi WM., wybitnemu ufologowi Stanton'owi Friedman'owi, ten zaczął bronić Moore'a.
W kwietniu 1983 r. Linda Moulton Howe znana z realizacji dokumentu "Strange Harvest" o okaleczeniach bydła pracowała nad nowym scenariuszem o UFO dla TV HBO. Skontaktowała się z adwokatem Peter'em Gersten'em, który opowiedział jej o swoim spotkaniu z Richard'em Doty'm, który, być może zgodziłby się opowiedzieć przed kamerą o swojej wiedzy nt. UFO. Spotkanie wyznaczono na 9 kwietnia, Howe poleciała w tym celu samolotem do Albuquerque. Miała spotkać się z Doty'm w domu Jerry Miller'a, znajomego Doty'ego (dawnego badacza projekty Blue Book). W drodze do bazy Kirtland LMH. zapytała RD. o jego wiedzę nt. lądowania obcych w Holloman. Odpowiedział, że miało się to wydarzyć 25 kwietnia 1964 r., tylko 12 godzin po sławnej obserwacji policjanta Lonnie Zamora w Socorro w Nowym Meksyku. Personel naukowy i wojskowy bazy Holloman wiedział o tym, że lądowanie nastąpi, lecz na skutek pomyłki obcy statek zwiadowczy pojawił się nie tam gdzie powinien, i był obserwowany przez policjanta Zamora. Po wylądowaniu obcych w bazie przekazano im ciała kosmitów przechowywane po katastrofach. Kiedy LMH. i RD. znaleźli się w Kirtland, w małym biurze agent pokazał LMH. kopertę z dokumentami i poinformował, że jego zwierzchnicy polecili mu pokazać jej zawartość. Dokument mógł być tylko przeczytany, ale nie skopiowany. Nosił nazwę Briefing Paper for the President of the United States of America on the Subject of Unidentified Flying Vehicles. (Nie był briefing dla prezydenta Eisenhowera, znany jako MJ-12). Z dokumentu nie wynikało dla którego prezydenta został przygotowany. Dotyczył katastrof UFO, ciał obcych i jednego obcego, który przeżył wypadek. Dokument zawierał szczegóły kilku programów rządowych dotyczących UFO:
- GARNET - badanie ewolucji ludzi w kontekście ingerencji obcych
- SIGMA - starania w celu nawiązania komunikacji z obcymi
- SNOWBIRD - odzyskanie obcej technologii z nietkniętego UFO, pozostawionego jako "dar".
- AQUARIUS - koordynacja wszystkich projektów.
Do pierwszej katastrofy UFO w USA miało dojść w roku 1946, następne wydarzyły się - w 1947 r. w Roswell, w 1949 r. i w latach 50-tych, m.in. w Aztec w Nowym Meksyku. Zwłoki obcych i latające dyski przewieziono do Los Alamos, a część szczątków przetransportowano do Wright-Patterson. Znalezione istoty, które wówczas nazwano EBE (Extraterrestrial Biological Entities - pozaziemskie istoty biologiczne) miały od 100 do 120 cm wzrostu, szarą skórę i po 4 długie palce u rąk. Inna katastrofa miała się wydarzyć w 1949 r. ponownie w pobliżu Roswell. Znaleziono wówczas 6 istot, z których jedna jeszcze żyła. Była trzymana w Los Alamos do śmierci, która nastąpiła 18 czerwca 1952 r. Z istotą nawiązano kontakt werbalny i telepatyczny. Cywilizacja, z której pochodziła należała do gwiazdy podwójnej (Zeta Reticuli 1 i 2), położonej w odległości 37 lat świetlnych od Słońca. EBE znają naszą planetę od 25 000 lat lub nawet dłużej. DNA ludzkości było manipulowany kilkakrotnie - 25 000, 15 000, 5 000, 2 500 lat temu.
W nieznanym miejscu na Ziemi znajduje się tajna kolonia obcych.
Projekt Sigma wymieniony w dokumencie dotyczył nawiązania kontaktu z kosmitami w 1964 r. w bazie Holloman.
Projekt Snowbird dotyczy badania dysków, które odbywa się we współpracy z przybyszami na terenie Groom Lake, alias "Strefa 51" (i S-4) na obszarze wojskowym Nellis na płn. od Las Vegas w Nevadzie.
Linda Howe zapamiętała zdanie: "Przed dwoma tysiącami lat kosmici stworzyli istotę, która została umieszczona na Ziemi, by nauczyć ludzkość miłości i niestosowania przemocy".
RD. mówił LMH. o grupie MJ-12 (MJ tłumaczył jako Majority) jako grupie politycznej składającej się z wysokiej rangi naukowców, oficerów wojska i wywiadu. Ta grupa odpowiada za kontakty z UFO i zatajanie prawdy. Mówił o rasach obcych - złych wysokich Nordykach (blondynach) i dobrych szarych (później mówiono o całkowicie odwrotnej zasadzie). Między nordykami a szarakami miała toczyć się wojna.
RD. obiecał Howe film ukazujący lądowanie w Holloman (ten sam który miał być ujawniony w latach 70-tych, ale, jak powiedział RD. nie pozwoliły na to warunki polityczne), a także wywiad z pułkownikiem, który stał się przyjacielem obcego, żyjącego 3 lata od katastrofy UFO. Te obietnice nie zostały przez RD. zrealizowane. Później agent zaprzeczał wszystkiemu, choć Howe złożyła zaprzysiężone oświadczenie, że spotkanie w Kirtland odbyło się.
Wg. Moore cała sprawa z Howe spowodowana była niepokojem co do faktu jej zainteresowania i chęci wykorzystania w planowanym filmie dowodów zgromadzonych przez PB. Pewne osoby z wywiadu miały obawiać się włączenia do filmu zarejestrowanych na taśmach sygnałów elektromagnetycznych z okolic Kirtland. Ujawnienie ich mogło doprowadzić do ujawnienia (nawet Rosjanom) innych tego typu eksperymentów. Zwlekanie z udostępnieniem LMH. materiałów przez RD. miało na celu maksymalną zwłokę i zerwanie umowy między LMH. a TV HBO, i tak się stało. W operacji przeciw Howe brał udział zespół ludzi, oprócz Doty'ego ktoś z Denver (gdzie mieszkała LMH), i co najmniej jeden pracujący poza Waszyngtonem.
Dokumenty MJ-12 - briefing dla prezydenta Eisenhowera - lata 1984-87
11 grudnia 1984 r., Jamie Shandera, najbliższy współpracownik WM. otrzymał przesyłkę. Została ona ostemplowana w Albuquerque, a więc tam, gdzie Doty stacjonował w bazie sił powietrznych Kirtland. W środku znajdowała się rolka niewywołanego czarno-białego filmu 35 mm. Były tam fotokopie dokumentów Eisenhower Briefing Document i Truman Memorandum związanych z MJ-12 (używano różnych wersji tej nazwy: Majic-12, Majority-12, Majesty-12) - grupą powołaną przez prezydenta Trumana we wrześniu 1947 r. w celu zbadania problemu UFO. Na jednej z rolek filmu znajdował się dokument, datowany 18 października 1952 r. przygotowany przez admirała Roscoe H. Hillenkoetter, zawierający informację przeznaczoną dla prezydenta elekta Eisenhowera, dotyczącą szczątków ciał czterech kosmitów znalezionych w odległości dwóch mil od Roswell. Drugi dokument z 1947 r. to memorandum prezydenta Trumana dla sekretarza obrony Jamesa Forrestala zatwierdzający grupę MJ-12.
Członkami tajnej komisji MJ-12 byli wysocy rangą funkcjonariusze rządowi i wojskowi oraz wybitni uczeni. Figurują na niej m.in. Lloyd Berkner - członek tzw. panelu Robertsona, czyli komórki CIA, zajmującej się w tym czasie sprawą UFO; James Forrestal - pierwszy sekretarz obrony w lipcu 1947 r.; Gordon Gray, późniejszy przewodniczący Komitetu 5412 - najściślejszego gremium doradców Ike'a do spraw obrony narodowej; Walter Bedell Smith - dyrektor CIA zainteresowany następstwami zjawiska UFO w dziedzinie wojny psychologicznej; profesor MIT Jerome Hunsaker - dyrektor NACA, agencji przekształconej później w NASA oraz generał Nathan Twining - dowódca bazy sił powietrznych Wright-Patterson odpowiedzialny za sprzęt i wyposażenie bojowe - znany z poglądu, iż "UFO są zjawiskiem realnym". Przewodniczącym - czyli MJ-1 - był Vannevar Bush, stojący podczas II wojny światowej na czele Rady Naukowej Obrony Naukowej - człowiek odpowiedzialny za projekt "Manhattan", Laboratorium Radioaktywności i inne ważne programy badawcze.
W 1987 r. dwaj brytyjscy badacze UFO Jenny Randles i Timothy Good otrzymali ofertę dostarczenia dokumentów MJ-12. JR. odrzucił możliwość zajęcia się tą sprawą, TG. zgodził się, szczególnie, że otrzymał pierwszą informację o MJ-12 w 1985 r. ze "źródeł wywiadowczych". Plany TG. opublikowania dokumentów w książce "Above Top Secret" skłoniły Moore, Shandera i Friedmana do upublicznienia dokumentów MJ-12 na sympozjum MUFON. Podejrzewa się, że podrzucenie dokumentów MJ-12 Anglikom miało na celu zmuszenie amerykańskiego zespołu (który trzy lata studiował i weryfikował je) do ujawnienia ich.
W 1985 r. Moore i Friedman znaleźli w Waszyngtonie w Archiwum Narodowym list podpisany przez doradcę Eisenhowera do spraw bezpieczeństwa narodowego Roberta Cuttlera, w którym informował generała Nathana Twininga o tym, iż "zgodnie z decyzją prezydenta zebranie informacyjne MJ-12 SSP odbędzie się 16 lipca 1954 r. podczas zaplanowanego wcześniej zebrania w Białym Domu, a nie po nim, jak przedtem uzgadniano". Friedman i Moore uznali, że to niewinne, proceduralne pismo stanowi ostateczne potwierdzenie istnienia Komisji MJ-12. Później oskarżano WM. o sfabrykowanie notatki. Śledztwo innych badaczy UFO wykazało, że podpis prezydenta Trumana jest skopiowany z autentycznej notatki, jaką Truman skierował do Vannevara Busha 1 października 1947 r. Notatka Roberta Cutlera nie mogła być przez niego napisana, bowiem nie było go wtedy w kraju. W dokumencie użyto także dziwnego formatu zapisu dat, niespotykanego w wojskowych dokumentach, za to używanego w osobistych listach WM.
W publikacji z 1990 r. Moore i Shandera stwierdzili, że istnieje według nich prawdopodobieństwo 35-40 % autentyczności dokumentów. Stwierdzenie to można odnieść do oskarżeń samego WM. o sfabrykowanie sprawy MJ-12. Jeśliby to on był fałszerzem, to niewątpliwie długo upierałby się przy ich prawdziwości.
Następne dokumenty z serii MJ-12 ujawniono w latach 90-tych. Wielu wybitnych ufologów zdemaskowało je jako oczywiste fałszerstwo. Źródłem był w tym przypadku ufolog Tim Cooper, zaangażowani w sprawę weryfikacji byli naukowcy Robert Wood i jego syn Ryan Wood. Brytyjski badacz Timothy Good, który poparł w latach 80-tych autentyczność dokumentów MJ-12 tym razem wykazał czujność. Kiedy otrzymał na początku lat 90-tych kilka nowych dokumentów od Coopera zauważył, że maszynowe usterki w listach od TC. z 1991 r. były podobne do usterek z dokumentów pochodzących rzekomo z 1952 r. Zauważono także, że dokument Special Operations Manual 1-01 (SOM1-01), dotyczący operacji odzyskiwania rozbitych UFO posiada autentyczną pieczęć bazy lotnictwa w Kirtland. Cała dokumentacja związana z MJ-12 "ujawniona" w latach 90-tych liczy kilka tysięcy stron. Poza nią badacze otrzymali dokumenty niezwiązane z UFO i najwyraźniej mające uwiarygodnić całą akcję. Były wśród nich m.in. DIA Organization, Mission and Key Personnel z marca 1981 r., zawierający (na 65 stronach) np. schemat organizacyjny wywiadu wojskowego, kilka dokumentów dotyczących Psychological Operation (PSYOP), także The Soviet Army, Operations and Tactics z 1984 r.
Cechą charakterystyczną właściwie wszystkich serii tajnych dokumentów były liczne błędy ortograficzne. Liczne zbieżności wskazują, że podstawą dla MJ-12 były autentyczne dokumenty z czasów II wojny światowej, oczywiście nie dotyczące UFO.
"UFO - Top Secret" - wersja ekstremalna - lata 1987-89
Teoria spiskowa Johna Leara jest interesująca o tyle, że powstała po części z relacji PB. i opowieści podsuwanych przez źródła wywiadowcze. Na początku lata 80-tych PB. stał się czymś w rodzaju guru dla małej grupy UFO-entuzjastów m.in. dla LMH. Jego obsesje, mające swe źródło w dezinformacji AFOSI przechodziły na jego "uczniów". W przypadku JL. połączyły się z jego skrajnie prawicowymi poglądami politycznymi - wiarą w istnienie wrogiego, tajnego rządu amerykańskiego, który dąży do kontroli społecznej poprzez uzależnienie ludności od narkotyków. Znaczna część prawicowej konspiracyjnej literatury wysuwała podobne oskarżenia, które miały też jakieś skrywane, lub nie podteksty antysemickie.
W grudniu 1987 r. JL., (pilot, w przeszłości wykonywał misje CIA w Indochinach) opierając się na informacjach z tajnych źródeł stwierdził, że istnieje podziemna baza Area 51 w Nellis - Groom Lake, w której prowadzi się prace nad obcymi technologiami. (Była to pierwsza publiczna wzmianka w kontekście UFO o tej supertajnej bazie lotnictwa). Dokonuje się to w zamian za tolerowanie przez rząd USA uprowadzeń ludzi i okaleczeń bydła. Te wzajemne badania prowadzi się także w bazie Dulce. Tajne porozumienie między rządem a obcymi zawarte zostało w późnych latach 60-tych. Obcy zobowiązali się dostarczać listy z nazwiskami uprowadzonych. Współpraca trwała bezproblemowo do 1973 r., kiedy rząd odkrył, że tysiące osób zostało uprowadzonych bez umieszczenia w wykazach. Powstałe z tego napięcie doprowadziło do konfliktu w 1978, albo 1979 r. Obcy zatrzymali w bazie Dulce 44 najlepszych naukowców i zabili ich, zginęło także wielu żołnierzy oddziałów Delta, który chcieli ich uwolnić. Od tego czasu rząd rozwija program SDI (wojny gwiezdne), mający służyć do obrony przed obcymi, obcy zaś kontynuują umieszczanie implantów w ciałach uprowadzonych w celu kontroli ich zachowania (ofiarami tego stało się 10% Amerykanów). W przyszłości ludzie ci zostaną użyci w jakimś nieznanym, ale groźnym celu. Jeszcze gorsze jest zainteresowanie obcych ludzkim ciałem. Organy ludzkie są trzymane w zbiornikach w podziemnych bazach, są używane do tworzenia androidów. Obcy, będący starożytną rasą bliską końca rozwoju biologicznego używają ludzkich hormonów i enzymów do przetrwania, substancje te wchłaniane są przez skórę obcych.
Dalszym ciągiem konspiracyjnych obsesji były rewelacje Miltona Williama Coopera. Objawił się on światu w grudniu 1988 r. i twierdził, że jego wiedza pochodzi z czasów, gdy służył w Marynarce Wojennej. W 1972 r. zaznajomił się z kilkoma tajnymi raportami. Według nich pierwszy kontakt "bezpośredni" ludzi z UFO miało miejsce w 1936 r., kiedy w Niemczech uległ wypadkowi obcy pojazd. Naziści próbowali go skopiować, lecz na szczęście nie udało się im. Amerykanie po raz pierwszy przejęli spodek w 1947 r. po katastrofie w Roswell. Żywy obcy przetrzymywany był w niewoli w Los Alamos w latach 1949 - 1952, do 2 czerwca, kiedy zmarł. Później przejęto także nietknięty spodek, lecz w czasie próby uruchomienia w Strefie 51 w Nevadzie statek eksplodował wraz z pilotami. Prawdziwe badania nad technologią UFO rozpoczęło się dopiero po udostępnieniu jej przez obcych rządowi USA na mocy tajnego traktatu. Wszelkimi aspektami kontaktu z obcymi zarządza grupa MJ-12, która ze względu na konieczność ukrywania swego istnienia przed Kongresem korzysta z tajnych funduszy pochodzących z handlu narkotykami. Tajny rząd, czyli grupa pracowników CIA i wywiadu kieruje państwem bez wiedzy prezydenta. Sekretarz obrony James Forrestal (jeden z członków MJ-12) został przez nich zamordowany (upozorowano samobójstwo) ponieważ groził ujawnieniem sekretów UFO. Po lądowaniu w bazie Edwards (1954) prezydent Eisenhower spotkał się z "ambasadorem" obcych (noszącym imię Krill) i podpisał traktat. Potworność MJ-12 doszła do tego stopnia, że zamordowali oni sprzeciwiającego się im prezydenta Kennedy'ego. MAJI to agencja odpowiedzialna za szerzenie dezinformacji nt. UFO. Współpracuje z CIA, NSA, DIA i wywiadem marynarki. Tajne projekty związane z UFO to:
- SIGMA - łączność z obcymi
- AQUARIUS - zebranie pełnej informacji o wpływie obcych na ludzkość w ciągu ostatnich 25 000 lat z uwzględnieniem historii Basków, Syryjczyków i Asyryjczyków
- GARNET - właściwe przechowywanie dokumentów (!)
- POUNCE - przejmowanie uszkodzonych w wypadkach obcych pojazdów
- REDLIGHT - uruchomienie i oblatanie przejętych UFO, program prowadzony w Strefie 51
- SNOWBIRD - zasłona dymna dla Redlight, budowa z pomocą tradycyjnych technologii pojazdu w kształcie spodka, pokazanego prasie - element dezinformacji
Obcy twierdzą, że stworzyły homo sapiens jako hybrydę. Jezus też był ich tworem. Na terenie USA istnieje 6 baz obcych m.in. w Dulce. Bazy zbudowano także na Księżycu i Marsie (wspólnie przez obcych i ludzi). Układ trawienny obcych jest w zaniku, potrzebują oni do przeżycia ludzkiej krwi i innych płynów ustrojowych. W wyjątkowych sytuacjach mogą być utrzymywani przy życiu dzięki zwierzęcym płynom (okaleczenia bydła). Produkty przemiany materii wydalane są przez skórę. Obcy przebywający w Los Alamos karmieni byli lodami truskawkowymi, lubili słuchać muzyki tybetańskiej, ich IQ wynosił 200 (informacja z XI 1989 r.)
Bob Lazar na arenie publicznej pojawił się wiosną 1989 r. Został przedstawiony przez JL. dziennikarzowi telewizji z Las Vegas KLAS-TV George'owi Knapp'owi. Relacja między BL. a JL. była dość skomplikowana, mianowicie Lazar był jednym z tajnych "źródeł" JL. w trakcie jego pracy nad "Dark Side Hypothesis". JL. twierdził, że od Lazara dowiedział się np. o tajnych bazach na Księżycu, Lazar wyparł się tego później. Bob Lazar, jak twierdził pracował w Strefie S-4 zlokalizowanej w Strefie 51 w Nellis. Został zatrudniony przez Marynarkę Wojenną. Prowadził badania układu napędowego UFO, a dokładnie reaktorów antymaterii używanych do zakrzywiania fal grawitacyjnych. Paliwem miał być pierwiastek o liczbie atomowej 115. W Strefie S-4 prowadzono badania nad 9 typami UFO. BL. opowiadał o szczególnych, amatorskich metodach pracy w supertajnej wojskowej bazie: "Mieli do dyspozycji sprawny reaktor. Postanowili zajrzeć do wnętrza i otworzyli go. Cóż, reaktor wybuchł i zabił pracujących przy nim ludzi." O jego kwalifikacjach jako fizyka niech świadczy informacja o sile wybuchu - miało to być "duże boom" o sile 20 kiloton, które wyrwało opancerzone drzwi. (Trudno chyba znaleźć fizyka nuklearnego, który nie wiedziałby o tym, że bomba atomowa, która doszczętnie zniszczyła Hiroszimę miała moc 13 kiloton). W Strefie, mimo prowadzenia badań poszczególni naukowcy nie mogli rozmawiać ze sobą ze względów bezpieczeństwa. Wszyscy zatrudnieni w Strefie mieli symbol MAJ (Majestic). Słowo to oznaczało także poziom dostępu do supertajnych danych.
Co ciekawe BL. posiadał pewien określony zasób informacji, poza który nigdy nie wykraczał. Pytany nie był w stanie nic powiedzieć na temat rzekomych baz na Księżycu zbudowanych przez ludzi i obcych. W przeczytanych przez niego w okresie pracy dla rządu dokumentach brak było informacji o implantach, uprowadzeniach, ani okaleczeniach zwierząt. W ogóle jego "opowieści" miały charakter niemal wyłącznie technologiczny, podawał mało szczegółów o obcych. Znał historię o konflikcie ludzi i obcych w bazie wojskowej, w jego wersji zdarzenie miało miejsce w 1978, lub 1979 r. Obcy pracowali wspólnie z ludźmi w tajnym laboratorium w Strefie 51 w Nevadzie (nie w Dulce) i wskutek pomyłki jednego z uzbrojonych ludzi doszło do masakry w której zginęli wszyscy ludzi, zaś żaden z obcych nie odniósł obrażeń. Lazar opowiadał także, że początkiem rodzaju ludzkiego miała być manipulacja genetyczna dokonana przez obcych na małpach.
Według Phila Pattona "z początkiem następnego roku (1990) ufolog japoński Norio Hayakawa, który oglądał programy telewizji KLAS-TV, zainteresował osobą Lazara stację telewizyjną Nippon TV, a w lutym 1990 r. przyjechał z japońską ekipą do Las Vegas. Przeprowadzono z Lazarem wywiady w pomieszczeniu, które określił on jako swoje mieszkanie, Hayakawa czuł jednak, że nie jest to normalny dom. Było tam niewiele mebli, a wnętrze nie wyglądało na zamieszkane. Mężczyzna, który przedstawił się jako 'przyjaciel', siedział obok Lazara, nie odstępując go na krok i wchodząc za nim nawet do toalety. Człowiek ten nosił przy pasku jakieś niewielkie elektroniczne urządzenie przywoławcze." Te dziwne okoliczności wywiadu oczywiście nie wywołały żadnych podejrzeń Japończyków, rewelacje Lazara zostały pokazane w Japonii i miały rekordową oglądalność.
BL. spotkał się z wielkim zainteresowaniem z powodu wysokiej spójności swej opowieści, a także jej technologicznego charakteru. Może jednak najistotniejszy dla wiarygodności Lazara był niemal zupełny brak w jego relacji ekstremalnych, emocjonalnych, paranoicznych elementów, typowych dla rewelacji Bennewitza, Leara, Coopera. Czy celem "technologicznej" dezinformacji Lazara było odciągnięcie uwagi od pierwszego lotu samolotu B-2 w lipcu 1989 r. ? Pewne wskazówki wydają się sugerować, że celem dezinformacji Lazara miała być dyskredytacja "silnika opartego na wirującej plazmie" czyli prawdopodobnie napędu magnetohydrodynamicznego (MHD). Być może tajemnicze statki powietrzne, które "zaatakowały" Belgię w końcu 1989 r. dysponowały takim właśnie napędem. O dezinformacyjnej roli opowieści Lazara może też świadczyć stwierdzenie o antygrawitacyjnym charakterze napędu UFO, w latach 90-tych to samo miało się powtórzyć tym razem odnośnie tajnych "czarnych" projektów USAF np. TR-3B Astra.
W latach 1987-89 w USA pojawiły się osoby dysponujące zwartą, dopracowaną w szczegółach "ufologiczną opowieścią". Wiele elementów tych opowieści pokrywało się ze sobą i wcześniejszymi relacjami z serii "UFO - Top Secret". Czy wystąpienia Leara w grudniu 1987 r., Coopera w grudniu 1988 r., Lazara w marcu 1989 r. miały związek z ujawnieniem dokumentów MJ-12? Czy AFOSI postanowiło pójść za ciosem? Nigdy później ufologia w USA nie została "zbombardowana" taką ilością danych, czy to tylko zbieg okoliczności? W przypadku JL., a szczególnie MWC. nie wydaje się prawdopodobne, by byli oni świadomymi "agentami wpływu" (Cooper był zwolennikiem milicji fundamentalistycznych). Byli raczej "karmieni" dezinformacją, jak w przypadku PB.
Jacques Vallee i Allen Hynek - rok 1985
W pierwszej połowie 1985 r. obu badaczom przekazano informację o chęci dostarczenia im "ostatecznego" dowodu nt. UFO. Ofertę złożył emerytowany pułkownik William Coleman kontaktując się z Robertem Emenegger'em. Stwierdził, iż rząd skłonny jest zaprezentować ów dowód w filmie dokumentalnym, a badaczami, którzy zostali wybrani do zapoznania się z nim są Jacques Vallee i Allen Hynek. Vallee wątpił w ofertę, myśląc, że gdyby rząd zamierzał ujawnić "ostateczny dowód" to zrobił by to przed Narodową Akademią Nauki. Coleman jednak stwierdził "informacja musi przecieknąć ostrożnie, jako element większej całości". Obaj badacze podejrzewali, że Siły Powietrzne prowadzą jakąś grę i chcą użyć ich do wprowadzenia opinii publicznej w błąd. Hynek spotkał się w bazie Norton w Kaliforni z zastępcą szefa Defense Audiovisual Agency (DAVA) generałem Glenn'em E. Miller'em a także dyrektorem DAVA generałem Robertem Scott'em. Vallee przybył później do Norton. Nie uzyskali żadnej nowej informacji, odnieśli za to wrażenie, że prowadzą rozmowy nie z dwoma oficerami, lecz nawiedzonymi "kontaktowcami". Oficerowie wierzyli w relacje szwajcarskiego "kontaktowca" Billy Meiera. Miller, posiadacz dwóch doktoratów opisał trzy swoje obserwacje UFO, w tym jedną obejmującą uprowadzenie do statku kosmicznego i kontakt z obcymi. Był na pokładzie UFO, którym kierował "zwykły człowiek" o orientalnych oczach, "pochodzący z Marsa albo może z Wenus". Gen. Scott powiedział, że Ziemię odwiedza wiele "kategorii istot" i czynił aluzję, że nie wszystkie są całkiem dobre. Obcy przybywają na Ziemię by ostrzec nas przed autodestrukcją (klasyczne przesłanie "kontaktowców").
Jaki był cel tego spotkania. Czy wybadanie, jak duża jest wiedza badaczy UFO? Czy raczej wstępnym krokiem do dyskredytacji?
"Falcon" i "Condor" w TV - rok 1988
Opinia publiczna w USA po raz pierwszy usłyszała o "Dreamland" (inne określenie Strefy 51) wieczorem 14 października 1988 r. Określenie to zostało użyte w programie "UFO Cover-up?...Live! " nadanym w sieci kablowej Fox z udziałem dwóch informatorów noszących oznaczenia kodowe - "Sokół" i "Kondor". Bezpośrednio w przygotowaniu programu uczestniczył WM. "Sokół" twierdził, że kwatera główna grupy MJ-12 znajduje się w Naval Obervatory w Waszyngtonie. Zwierzchnictwo nad sprawami związanymi z MJ-12 ma Marynarka Wojenna. "Sokół" opisał program Aquarius, stanowiący próbę nawiązania kontaktu z istotami pozaziemskimi, oraz projekt Snowbird, którego realizację rozpoczęto w roku 1972 w Nevadzie i który jest nadal realizowany w Strefie 51. "Istoty pozaziemskie - powiedział "Sokół" - całkowicie kontrolują tę bazę w następstwie nieudanego porozumienia między rządem i obcymi." "Sokół" opisał przypadek obserwacji UFO eskortowanego przez 23 śmigłowce. Pojazd w ramach projektu Snowbird był testowany przez pilotów-ludzi, a śmigłowce miały w razie katastrofy dokonać "odzyskania" wraku i odtransportowania go do bezpiecznej bazy. O upodobaniach kosmitów do muzyki "Kondor" powiedział - "Zwłaszcza dawnej muzyki tybetańskiej oraz do lodów - szczególnie truskawkowych - które są podobno ich ulubionym przysmakiem". W programie Paul Shartle opisał widziany przez niego film o lądowaniu w Holloman, twierdził, że USAF traktowały film jako "training film (film szkoleniowy)" zrobiony na zamówienie.
Badacze UFO rozpoznali "Sokoła" jako Richarda Doty'ego, należącego do jednostki Biura Śledztw Specjalnych Sił Powietrznych (AFOSI) działającej w bazie Kirtland, a "Kondora" jako Roberta Collinsa. Producent programu Michael Seligman upierał się przy tezie, iż "Sokołem" był ktoś z DIA w Waszyngtonie.
Śledztwo FBI i "Grupy Roboczej" DIA - późne lata 80-te
Szczegóły śledztw rządowych agencji USA w sprawie dokumentów MJ-12 podał w 1990 r. Howard Blum (dawny dziennikarz "NYT", dwa razy nominowany przez wydawców gazety do nagrody Pulitzera w dziedzinie reportażu) w książce "Out There". Według Bluma 4 czerwca 1987 r. UFO-sceptyk Philip J. Klass napisał list do Williama Bakera (asystenta dyrektora Office of Congressional and Public Affairs) z informacją o pojawieniu się tajnych dokumentów MJ-12. W liście zapytał o oficjalne stanowisko rządu w tej sprawie, każda bowiem ewentualność powinna być wyjaśniona - fałszerstwo oficjalnych dokumentów, które jest przestępstwem federalnym, albo autentyczność dokumentów, co oznacza nielegalne ujawnienie ściśle tajnych rządowych dokumentów. Śledztwo FBI zaczęło się w drugiej połowie 1988 r. lub w 1987 r.
Wg. Bluma jednym ze śledztw agencji rządowych kierowała w 1987 r. "Grupa Robocza" założona pod patronatem DIA - Defense Intelligence Agency (wywiad wojskowy), której zadaniem była obserwacja zagadnień związanych z UFO. Informatorem Bluma był w tej sprawie wysoki rangą urzędnik NSA. Wcześniej człowiek ten pomagał Blum'owi w pracy nad książką o szpiegu pracującym w Marynarce Wojennej nazwiskiem Walker. "Working Group" miała powstać w dziwnych okolicznościach. W trakcie badań wizjonera Ingo Swanna w 1985 r. miał on podawać dokładne współrzędne i typ sowieckich okrętów podwodnych. W trakcie swych wizji opisał lecący nad okrętem sowieckim typu Delta... klasyczny dyskoidalny UFO. Raport o tym wydarzeniu został wysłany do DIA dla której prowadzono badania. Wywiad Marynarki Wojennej i DIA sponsorował program, dzięki któremu wizjoner miał poszukiwać sowieckie okręty podwodne. "Zaobserwowano" co najmniej 17 obiektów poruszających się nad okrętami sowieckimi. Zdarzenia te stały się inspiracją dla pułkownika Johna Alexandera, ówcześnie dyrektora "advanced concepts US Army Lab. Command". "Grupa Robocza" podlegająca DIA została powołana w lutym 1987 r. Pozycja Alexandera umożliwiła mu popieranie badań nad zupełnie egzotycznymi technologiami, parapsychologią, urządzeniami antygrawitacyjnymi, wojną psychologiczną broniami non-lethal. Grupa pracowała nad czterema głównymi problemami:
- sprawozdaniami nt. UFO
- dokumentami MJ-12
- opowieściami o rozbitych UFO
- określeniem wysokości łącznej budżetów wywiadów USA przeznaczonych na badania UFO.
"Grupa Robocza" potwierdziła, iż dokumenty MJ-12 są fałszywe. Nie znalazła także ostatecznego dowodu na rzeczywiste istnienie UFO. Po wyjściu ze struktur wywiadu wielu z 17 członków "Grupy" pracowało razem określając się nazwą "Aviary" (Ptaszarnia). Badania "Ptaszarni" finansowane były z funduszy prywatnych.
FBI prowadziło w tej sprawie osobne śledztwo w 1988 r., konkretnie przez wydział kontrwywiadu. We wrześniu 1988 r. agent AFOSI dostarczył FBI (oddział w Dallas w Teksasie, stanie sąsiadującym z Nowym Meksykiem) kopię dokumentów MJ-12. AFOSI zaklasyfikował źródło dostarczenia dokumentów jako poufne. W dalszym ciągu na 10 listopada 1988 r. wyznaczono spotkanie w Waszyngtonie między pracownikami FBI a AFOSI. Na spotkaniu agenci AFOSI przyznali, że dokumenty zostały "sfabrykowane" a kopie tych dokumentów były rozprowadzane w różnych częściach USA. "Dokument jest całkowicie fałszywy (bogus)". Mimo przyznania się AFOSI do fałszerstwa odpowiedzi wymagała kwestia braku zapisów w archiwach AFOSI dotyczących MJ-12. Skąd AFOSI wiedziało, że dokumenty były fałszywe, skoro nie podjęto w tej sprawie żadnego śledztwa? Także podejrzana była sprawa nie odnotowania przez AFOSI spotkania z FBI. To dziwaczne, bo agencje rządowe są metodyczne w sprawach udokumentowania możliwych naruszeń zasad bezpieczeństwa.
Po rocznym dochodzeniu, zakończonym w 1989 r. FBI (wg. relacji Bluma) "nie mogło znaleźć żadnej agencji ani pojedynczego człowieka chętnych do złożenia doniesienia, że dokumenty MJ-12 zostały skradzione z ich tajnych archiwów. A zatem jeżeli nie zostały skradzione, to musiały być podrobione. Na liście podejrzanych o ich podrobienie znalazła się grupa agentów AFOSI z bazy sił powietrznych w Kirtland, znanych z fabrykowania przekonujących raportów o obcych najeźdźcach i okaleczeniach bydła." FBI nie miało wątpliwości, że agenci AFOSI z Sił Powietrznych byli zdolni do zmontowania dokumentów MJ-12. Ci jednak zaprzeczyli, jakoby odegrali jakąkolwiek rolę w sfabrykowaniu MJ-12 i dalszym utrudnianiu śledztwa FBI, a "wielu z nich nagle zdecydowało się przejść na emeryturę". Jeden zrozpaczony agent FBI komentował to śledztwo stwierdzeniem, że istnieje tak wiele pięter utajnienia w rządzie, że sam rząd nie jest tego świadom.
Akta dotyczące śledztwa MJ-12 przechowywane są w FBI pod nazwą "Szpiegostwo" (Espionage). Według niejawnych informacji FBI było świadome złożoności sprawy MJ-12 już jakieś dwa lata przed ich publikacją w 1987 r. Początkowo kontrwywiad FBI obawiał się, że dokumenty zostały wytworzone przez sowiecki wywiad i miały posłużyć jako "przynęta". Ta przynęta miała zostać użyta na obywateli USA, którzy interesowali się sprawami UFO, ale też pracowali nad "wrażliwymi" projektami wojskowymi np. technologia stealth. Dokumenty MJ-12 miały sugerować im, że nie pracują nad "ziemskimi" technologiami, lecz pozaziemskimi. Oferując dokumenty MJ-12 wywiad sowiecki oczekiwałby czegoś w zamian. Ten trop okazał się błędny. CIA w latach 80-tych też podejrzewała wywiad sowiecki o używanie grup ufologicznych w USA, by otrzymać informacje o najnowszych technologiach, takich jak stealth.
W 1988 r. akta FBI zgromadzone nt. Williama Moore liczyły 61 stron i miały klauzulę utajnienia ze względu na bezpieczeństwo narodowe USA. To zainteresowanie FBI osobą ufologa miało wiązać się z "dowodami", jakie WM. otrzymał ze źródeł rządowych i wojskowych. Podobnie zastrzeżone akta ma w FBI Stanton Friedman.
Richard C. Doty
W latach 80-tych RD. kierował zaskakujące oferty do badaczy UFO. Robertowi Emenegger'owi oferował spotkanie z obcym (określanym jako EBE) w Nowym Meksyku. Do spotkania nie doszło. Pisarz Whitley Strieber tylko usłyszał opowieść RD. o żywym obcym. Opisał to w swojej książce. Po przejściu RD. w stan spoczynku badacze UFO przeprowadzili z nim wywiad w tej sprawie. Potwierdził on opowieść o pojmaniu żywego obcego z katastrofy UFO, który był mechanikiem lub inżynierem na pokładzie UFO. Mógł mówić dopiero po interwencji lekarzy Sił Powietrznych. RD. twierdził, że widział nagrania wideo obcego i przyznał się do kolportowania opowieści o lodach truskawkowych jako przysmaku obcych.
W 1985 r. przeniesiony do RFN, do Weisbaden, gdzie wg. niego wykonywał obowiązki specjalisty kontrwywiadu. Brał udział w operacji schwytania osób działających wbrew interesom USA, lecz jego szefowie uznali te działania za niedozwolone. Został skłoniony do odejścia z AFOSI w 1987 r. Podjął pracę w bazie Kirtland, z Sił Powietrznych odszedł 1 października 1988 r.
Według WM. Doty pracował dla oficera nazwiskiem Hennessey, pracującego w bazie lotnictwa Bolling w Waszyngtonie, gdzie mieści się centrala AFOSI.
Wg. LMH. to Doty nosił pseudonim "Falcon", sam to jej powiedział w kwietniu 1983 r. podczas ich spotkania w Kirtland. Tak miał go nazwać WM. Także ekipa programu "UFO Cover-up?...Live! " potwierdziła, że Doty występował jako "Falcon".
W styczniu 1988 r. RD. w rozmowie z Phil'em Klass'em wskazał prawdziwego "Falcona" jako osobę z Waszyngtonu. To właśnie z tą osobą WM. miał utrzymywać wieloletni kontakt. Doty miał wynająć prawnika, by podjąć działania wobec śledztwa w sprawie ujawnienia przez niego tajnych dokumentów. Powiedział, że w sprawie ujawnienia dokumentów MJ-12, przekazanych WM. przez "Falcona" z Waszyngtonu prowadziło śledztwo FBI, które odnalazło owego "Sokoła" i przeprowadziła z nim rozmowę. Zaprzeczył on, że przekazywał jakiekolwiek informacje WM. W kwestii spotkania z LMH. Doty powiedział Klass'owi, że przekazał jej dane na temat zdarzenia z UFO w Kirtland w 1980 r. Howe chciała dowiedzieć się o uprowadzeniach ludzi przez UFO. Doty nic o tym nie wiedział. Podobnie zaprzeczył wszelkim informacjom, jakie miał przekazać w 1983 r. Peter'owi Gersten'owi. Doty twierdził, że w obu przypadkach nie on był źródłem "dziwacznych historii", lecz sami rozmówcy.
Zaskakujące w rozmowie Klass - Doty było to, że na pytanie Klassa o podejrzenia, kto mógłby sfałszować dokumenty MJ-12 Doty nie wiedzieć czemu przypomniał książkę Emmenegera z lat 70-tych o sprawie lądowania w Holloman. Sugerował, że źródłem tej historii był dobry przyjaciel Emmenegera z DIA. RE. miał jakoby zapoznać się ze ściśle tajnym dokumentem na ten temat przekazanym mu przez urzędników DIA w Pentagonie. Żadne inne źródła, ani sam RE. nigdy nie wskazywały na DIA jako na źródło historii lądowania UFO w Holloman! Potem, już bez ogródek Doty wskazał, jako źródło dokumentów MJ-12 "osobę z DIA", która wysłała je do WM. lub Shandera, aby ich zdyskredytować. "Według mojego osobistego wrażenia była to rządowa operacja, ale nie byłem w to zaangażowany".
Według informacji z książki "Strefa UFO" (org. "Dreamland", 1998) Phila Pattona Doty, pytany o sprawę MJ-12 odpowiedział - "Nie udzielam wywiadów. Nie mogę o tym mówić. Nadal obowiązuje mnie tajemnica. - Czy rozpowszechniał Pan jakieś fałszywe dokumenty? - zapytałem. Powtórzył, że nie może na ten temat mówić." Jakiś czas później Doty zadzwonił do Pattona (czy konsultował się z kimś?) i powiedział mu - Nie fabrykowaliśmy żadnych papierów. Poddałem się śledztwu i zostałem oczyszczony z zarzutów.
RD. zaprzeczył, że kiedykolwiek dostarczał dokumenty LMH. Dokumenty MJ-12 nie zostały przez niego przygotowane, a ich pochodzenie nie jest mu znane. "W AFOSI panuje opinia, iż dokonała tego jakaś osoba prywatna. Być może Moore i/lub Shandera." Moore był dla AFOSI mało miarodajnym źródłem. FBI i AFOSI usiłowały ustalić autentyczność dokumentów MJ-12, okazał się to jednak niemożliwe; obie instytucje napotkały "bariery tajności". "Sporo pieniędzy wydano na próby ustalenia autentyczności tych dokumentów. Rezultat badań FBI można by określić słowami 'pół na pół' ". Doty zaprzeczył, jakoby używał któregoś z pseudonimów - "Sokół" lub "Kondor". Stwierdził " 'Sokół' to ktoś inny, jest teraz po 80-tce, jeśli jeszcze żyje".
Patton pisze "podsunąłem mu kilka pomysłów. W przeszłości tajne programy miały zawsze jakieś oficjalne interpretacje zastępcze. Na przykład: samolot U-2 służył do badań meteorologicznych. Przykrywką dla stealtha był fałszywy A-7 z lipnymi elektronicznymi gondolami. Czy AFOSI uruchamiała kiedykolwiek programy, w których UFO były elementami zastępczymi mającymi odwrócić społeczną uwagę? - Tak ( - odpowiedział Doty). Nie brałem udziału w takich działaniach, ale wiem, że były podejmowane. Nazywało się to 'usankcjonowanym kłamstwem' ".
William L. Moore
Pod koniec lat 80-tych w środowisku ufologicznym w USA narastał klimat podejrzeń co do jego osoby. Szczególnie drażliwy był dla WM. dokument Roberta Hastingsa "The MJ-12 Affair: Facts, Questions, Comments" z marca 1989 r. Wyraźnie wskazano tam WM. jako uczestnika spisku mającego dezinformować środowisko ufologów, szczególnie kompromitujący był opis epizodu z Lee Graham'em.
1 lipca 1989 r. WM. wygłosił odczyt na zgromadzeniu organizacji MUFON. To co powiedział, zaszokowało widownię. Opowiedział po raz pierwszy o swoim udziale w kontrwywiadowczej operacji przeciwko PB., która miała polegać na dostarczaniu aktualnych informacji o jego działalności agentom rządowym. Bezpośrednie polecenia wydawał WM. Doty, ale prawdziwym szefem operacji był "Falcon", którego tożsamości WM. nie znał. Doty był tylko pionkiem w wielkiej grze, takim samym pionkiem był WM. Motywacją WM. do tych działań był wiara, że udział w operacji jakoś łączy go z rządowymi projektami dotyczącymi UFO, wiąże z czymś, co ma związek z bezpieczeństwem narodowym. Chciał zrozumieć cel operacji i dotrzeć do jej wyższego szczebla. Wiedział, że część materiałów, które dostawał w zamian za swe usługi (określił je jako umiarkowaną wersję "opowieści" dostarczanych PB. lecz bez elementów paranoi i konspiracji) była fałszywa, lecz jakaś część była prawdopodobna. O jego współpracy z AFOSI i uzyskiwaniu dzięki temu materiałów wywiadowczych wiedzieli Jaime Shandera i Stanton Friedman od czerwca 1982 r., lecz Friedman nie wiedział o działaniach wobec PB. WM. wiedział także, że Howe padła ofiarą jednej z operacji dezinformacyjnych Doty'ego. Zanim on sam zerwał współpracę w 1984 r. przekazywał informacje o pewnych osobach wśród ufologów, dowiedział się też, że taką samą działalność jak on prowadzi jeszcze czterech członków społeczności ufologicznej. Wszyscy są wybitnymi badaczami i wyjawienie ich nazwisk spowodowałoby wielkie kontrowersje i zakłopotanie w dwóch głównych organizacjach ufologicznych. Co najmniej dwóch z nich dalej współpracuje z służbami specjalnymi. WM. podał nazwiska ufologów będących obiektem zainteresowania wywiadu w latach 1980-84:
- Len Stringfield, znany z zainteresowania sprawą katastrof UFO, w 1980 r. dostarczono mu w ramach operacji kontrwywiadowczej fałszywe zdjęcia "zamrożonego humanoida"
- Pete Mazzola, który miał kontakt z posiadaczem nie upowszechnionego filmu z obserwacji UFO na Florydzie, co wywołało wielkie zainteresowanie ludzi z kontrwywiadu. WM. miał skopiować film i przekazać go Doty'emu. WM. odniósł wrażenie, że film został przejęty przez jakąś agencję rządową a świadkowie namówieni do przerwania kontaktu z Mazzola
- Peter Gersten, prawnik doradzający organizacji "Citizens Against UFO Secrecy" walczącej o odtajnienie dokumentów rządowych dotyczących UFO
- Larry F
|| Maja ||
Zastanawiam się po co w ogóle utajniać wizyty obcych.Ci na górze chcą chyba mieć monopol...
Pozdrawiam cieplutko
|| brak www || data: 29/03/2007 07:44:07
light.unikol.com.pl || IP: 213.216.65.18
|| karolina ||
Twój blog to poprostu dla mnie ciekawa lektura na każdy weekend.Ta notka to mnie od nauki odciągnęła.Musiałam ją przeczytać:-)Pozdrawiam serdecznie.
|| brak www || data: 25/03/2007 12:44:20
bgi5.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.28.72.5
|| olusiaczek ||
Dobrze postaram sie czesciej wpadac. Moge byc nawet twoim stalym gosciem tylko ty tez musisz wpadac od mnie :)
|| brak www || data: 24/03/2007 18:42:07
acfh144.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.9.209.144